7-go października 2012 roku w
Filharmonii Lubelskiej o godz. 16:00 miało miejsce niezwykłe, nadzwyczajne,
przebogate wydarzenie – wydarzenie pełne zdarzeń, przeżyć, incydentów.
Projekt – którego tematem wiodącym
jest tango argentyńskie a postacią łączącą cały występ jest Astor Piazzolla –
jest pomysłem wartym uwagi nie tylko ze względu na znakomitych
muzyków-wykonawców, lecz przede wszystkim ze względu na wyjątkowość
zobrazowania słuchaczom istoty tanga i jego twórcy. Na scenie chociaż króluje
muzyka, to przez dopełnienie jej śpiewem, tańcem i recytacją uzyskuje ona
nieoczekiwany zamiar. Zamiar zachwytu i rozkochania się w tangu.
Koncert pomyślany został jako
przeprowadzenie publiczności w krótkim czasie przez historię tanga i ukazanie
znaczącej roli w jego rozwoju Astora Piazzolli, którego najistotniejsze momenty
z życiorysu przeplatają się podczas koncertu wraz z jego kompozycjami.
Któż by pomyślał, że pochodzenie
tanga jest tak niejasne i trudne do odczytania. Przez swoją lubieżność w
zmysłowych ruchach tancerzy – początek tanga wiązać można z burdelami. Jednakże
to nie erotyzm jest tematem wiodącym tang, lecz nostalgia i sentymentalizm –
tango rozwija się w Buenos Aires pod koniec XIX wieku, kiedy miasto przeżywa boom
ekonomiczno-gospodarczy. Wśród imigrantów za chlebem są Włosi, Hiszpanie,
Francuzi, Niemcy – to ta wyjątkowa mieszanka kulturowa tworzy muzykę wyrażającą
poczucie straty i głębokiego przywiązania do swoich ojczystych ziem.
Ta wieloaspektowość pozwala nam
spojrzeć na utwór Garua Anibala
Troilo – który rozpoczyna koncert – nie tylko jak na sonet wyrażający tęsknotę za
kobietą, lecz przede wszystkim za ojczyzną. Kontynuację tej myśli znajdujemy w
utworze następnym Nostalgias Juana
Carlosa Cobiana.
Dzisiejsze tango nie powstałyby
również bez wpływu argentyńskich czarnoskórych, od których pochodzi candombe (jedyny taniec nad Rio de la
Plata o wyraźnie afrykańskiej rytmice) oraz milonga
(lekkiego tańca na 2/4 tańczonego dla urozmaicenia innych tang). Znaczący
wpływ na wyniesienie tanga z peryferii miejskich do śródmieść mieli payadores,
czyli wędrowni kataryniarze.
Jednakże gdyby nie postać Astora
Piazzolli, który nadał tangu „godność wielkich tragedii”, tango nigdy mogłoby
nie uzyskać rangi muzyki artystycznej. I dzisiaj znane nam utwory Night Club, Tanguedia, La muerte del Angel, Michalangelo czy Libertango mogłyby nigdy nie powstać i nie wybrzmieć z największych sal koncertowych świata. Nie usłyszelibyśmy ich również w Filharmonii Lubelskiej. Stało się inaczej.
Projekt „Astor Piazzolla królem
tanga” ukazuje publiczności, jak styl tanga zmienił się w ciągu zaledwie stu
lat i pełnoprawnie wynosi Astora Piazzolla do miana „króla tanga” – muzyki pełnej
różnych emocji, gestów i nigdy nie pozostającej jednoznaczną.
Wśród muzyków wystąpił Tanguillo Quinteto, w języku hiszpańskim, rosyjskim i polskim zaśpiewał Borys Somerschaf,
recytował Krzysztof Bielewicz.
W obiektywie
(autorką zdjęć jest Kasia Pikul)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz